Było tak pięknie, a jednak zawaliłam -.-
Cztery dni poszły się jebać.. super..
Dlaczego przez to wpychanie przez ciotkę we mnie słodyczy zrobiłam się na nie taka słaba ?
Dzisiaj odwiedził nas mój kuzyn.. ii ? przywiózł ze sobą ciasto..
Pomyślałam, no dobra troszeczkę przekroczę swój limit nic się nie stanie.. taa..
szkoda tylko, że jak zjem coś słodkiego, to zamieniam się w wygłodniałego wilka..
Później już o niczym nie myślałam, tylko jadłam i jadłam..
pewnie mój bilans wynosi : 10000000 kcal..
A szło mi już tak dobrze..
jestem żałosna !
Jutro koniecznie głodówka.. i nie zamierzam mimo wszystko przerywać diety.. może po prostu cofnę się o dwa dni diety. no i też tak myślę że po tej Alice's diet zrobię sobie dietę kapuścianą.
No, a po niej zacznę od 500 kcal zwiększać o 100 kcal tygodniowo, żeby w święta mieć w miarę ustabilizowany metabolizm, bo nawet jak będę się ograniczać to trochę tych kalorii tam zjem, po prostu będę musiała się pilnować żeby 2000 nie przekroczyć. Dobrze, że wielkanoc długa nie jest, więc pewnie 3-4 dni będzie wyżerka -.- .. dlaczego nie 1 ? .. no i później majówka, znowu będę w gościach, więc nici z diety.. No, ale od razu po majówce jakaś dieta 30-dniowa i w czerwcu zacznę stopniowo zwiększać.
Muszę się kurna brać za siebie i ogarnąć !!!
Już i tak każdy mi prawie mówi w klasie, że dobrze że przytyłam trochę... dziękuję.. i gadają że już się martwili i sretetete.. ja chcę być taka chuda jak byłam od maja do września ! .. jak ja wtedy dawałam sobie radę, że ani razu nie zawaliłam ? chcę być znowu taka silna.
wyzwanie dzień 4 :
czy zdarza Ci się obżerać ?
( no proszę jakie pytanie pasujące do dzisiejszej sytuacji )
- TAK i to cholernie za często. choć nie zawsze z mojej winy. Powinnam jednak być też bardziej silna i pomysłowa, aby ukrywać i przenosić jedzenie, aby się go później pozbyć, a jeśli mam wyjście to tyle nie żreć.