piątek, 30 maja 2014

122


Dzisiaj była wycieczka szkolna :D
Było super ! 
Zwiedzaliśmy różne zabytki
Jechaliśmy autobusem
i piliśmy duużo alkoholu :P
Mieliśmy też wykupiony obiad więc.. no niestety..
To tak w skrócie, bo nie chcę mi się zbyt wiele pisać.

Bilans :
2 kanapki z pastą rybną - 306
krokiet - 318
ziemniaki - 184
sałatka - 311
alkohol - 384
Razem : 1503

czwartek, 29 maja 2014

121.



Dziś niestety trochę zaszalałam.
Wyszłam z przyjaciółkami na pizzę, niestety mnie przegłosowały, ale udało mi się wykręcić od ostatniego kawałka. Zawsze zostają dwa, a my jesteśmy trzy więc jest walka która nie będzie brała xD
Z moimi kuzynkami jest zupełnie inna sprawa, wtedy jest walka o to które będą miały te dwa ostatnie.
A więc byłam sprytna i krzyknęłam już zanim do pizzeri weszłyśmy, że ja nie jem żadnego z dwóch ostatnich.
Po za tym A. przywiozła ze sobą trochę sernika, więc to też niezbyt fajnie niszczy mój bilans... A głupio mi było odmówić, bo nigdy nie odmawiałam A. ( po za tym ona jest mega inteligenta i już i tak rok temu się bardzo martwiła że tak schudłam, więc nie chce żeby coś podejrzewała ) w dodatku zrobiła go sama. No i też oczywiście bardzo lubię sernik, więc to wszystko połączone razem sprawia że go zjadłam. Motyl ze mnie za dychę jest xd .. na pewno nim nie jestem, ale kiedyś będę !
Pogadałyśmy sobie, później skoczyłyśmy do mnie na herbatkę ( w gimnazjum, ponieważ mieszkałam 5 minut od szkoły, to codziennie po szkole dziewczyny przychodziły do mnie na herbatkę, a z rana Tata A., podwoził ją do mnie i kiedy ja się ogarniałam to ona sobie leżała trochę na moim łóżku, och to były czasy :) )

Bilans :
2 kanapki z pastą rybną - 256
sałatka - 311
2 kawałki pizzy - 886
kawałek sernika - 592
Razem : 2045 ( MASAKRA ! JESTEM ŚWINIĄ )

środa, 28 maja 2014

120.



JA CHCĘ TAKIE CIAŁO !!!
za godzinkę na zumbę wyruszam ^^
Do wakacji już tylko miesiąc :O
Muszę się sprężać ! 
Wago ruszaj dupę !

Bilans :
jajecznica - 239
kurczak - 313
ziemniaki - 139
2 kanapki z serkiem wiejskim - 196
jogurt - 156


poniedziałek, 26 maja 2014

119.



Dziękuję Wam za wsparcie i za te komentarze :) 
Uwielbiam też czytać Wasze posty chociaż ostatnio nie za bardzo mam czas na komentowanie ich.
Chcę przeczytać ich jak najwięcej, a mam też inne rzeczy. Niedługo wystawienie ocen więc trzeba się uczyć i uczyć i uczyć.

Byłam z Tatą w przychodni psychiatrycznej i dostałam termin na 4 czerwca.
Jest dobrze bo poprzednie dwie miały termin albo na sierpień albo na grudzień O.o

Dziś spotkało mnie coś miłego :D
Taki mega przystojny chłopak, niebieskie oczy, umięśniona klata do mnie zagadał 
w autobusie ^^ mamy nawet kilka wspólnych zainteresowań :D
Przedwczoraj straciłam jednego, a tu drugi xD
To mi pewnie też pomoże w walce z moimi dołami 

Bilans :
2 kanapki z dżemem light - 178
spaghetti carbonara - 520
sałatka warzywna - 311
jabłko - 48
Razem : 1057


niedziela, 25 maja 2014

118.



ŻYCIE JEST DO DUPY.
ambitnie wiem

Czuję się jak przy depresji
Tata jutro chce mnie zabrać do psychiatry
NIC MI NIE WYCHODZI
chłopak na którym mi zależy i który był moim przyjacielem ma mnie gdzieś
po za tym jest w ''nieoficjalnym związku'' z jakąś głupią, brzydką i grubą suką

Z dietą też średnio -.- 
Codziennie między 1000 a 1200
ale jestem tego świadoma ponieważ wolę już chyba wolno chudnąć
niż mieć te głupie napady..

DLACZEGO..

niedziela, 18 maja 2014

117.



Tak mnie jakoś wzięło na przeglądanie zdjęć.
I się załamałam oglądając te z ostatnich wakacji ( z nich jest między innymi to. Aż miło pokazać )
Ważyłam 48 kg..
Jak mogłam to spieprzyć ?!


sobota, 17 maja 2014

116.



Hej, coś słabo mi wychodzi ostatnio dodawanie postów.. 
Myślę, że niestety tak będzie przez jakiś czas..
Udało mi się jednak porozmawiać jakoś z Tatą i od poniedziałku zaczynam psychoterapię.
Po za tym też dużo czasu zajmuje mi nauka. Ciągle mamy jakieś sprawdziany i inne takie rzeczy. 
Niestety niedługo będzie koniec roku szkolnego. Mogłaby być zima, byłoby więcej czasu do schudnięcia i pracy nad sobą. Chyba po raz pierwszy w życiu nie mam ochoty na wakacje. 
Wczoraj byłam na juwenaliach z M. i było super. Jakoś poczułam, że znowu żyję i niczym się nie przejmowałam, ale jak tylko wróciłam do domu, od razu wszystko wróciło.
Nawet nie chce mi się liczyć kalorii. Z ćwiczeniami też ciężko.
Głównie się uczę i czytam. 

JESTEM GŁUPIĄ SUKĄ


wtorek, 13 maja 2014

115.



Hej, zniknęłam na kilka dni, ponieważ w czwartek po szkole dowiedziałam się, że wyjeżdżamy
do mojego wujka. Wróciliśmy dopiero dziś.
No i jak idzie się domyśleć czuję się jak totalny balon i wieprz.
Nie wiem ile mi dziennie wychodziły bilanse..
4000/5000 ? -.-
Wujek jest kolejną osobą w mojej rodzinie, która jest mistrzem wpychania jedzenia
Jego żona oczywiście tak samo
Nawet mojego Taty nie oszczędzali xd
w pewnym momencie leżałam i mówiłam, że brzuch mnie boli i będę niczego jeść ( tak naprawdę mnie nie bolał ), ale wujek był i tak zbulwersowany że jak to tak..
Oni chcą chyba pokazać jacy to nie są hojni, ale trochę BARDZO przesadzają..
Jak dobrze, że przyjeżdżamy tam góra raz na rok
Boli mnie tylko, że znowu ważę 60 
Zacznę sobie stopniowo obniżać ilość kalorii żeby uniknąć napadów i później będę jadła długo długo mało.
Marzeniem byłoby mieć do wakacji 50kg, ale jak będzie 55 to też będę zachwycona.
Dziś już nic nie jem.. 
Wystarczy, że na pożegnanie zostaliśmy na szprycowani.. 

Po za tym jest ze mną fatalnie..
Od kilku dni, codziennie coraz gorzej.
Nienawidzę siebie, chodzą mi po głowie myśli, że lepiej by było beze mnie, że powinnam zrobić sobie krzywdę.. W dodatku potrafię rozpłakać się z byle powodu i napadają mnie histerie. W dodatku czuję ciągły stres.. Planuję dziś porozmawiać o tym z moim Tatą, no i najchętniej poszłabym do psychologa czy psychiatry.. nie ważne, ale długo tak nie wytrzymam. 

środa, 7 maja 2014

114.



Hej hej 
Dzisiaj nie poszłam do szkoły, rano tak mnie bolał dziwnie brzuch jakby mi ktoś wsadził kija w jelita..
Masakra..
Ale przynajmniej mam trochę więcej czasu na nauczenie się na pamięć tekstu z niemieckiego i może trochę lepiej nauczę się na pracę klasową z polskiego
Po za tym nic ciekawego kompletnie się nie działo :/ 
Obejrzałam trochę telewizji i poczytałam sobie Harrego 
No i niestety dziś nie ćwiczyłam

Bilans :
eliksir - 62
łyżeczka cukru z kroplami żołądkowymi - 30
gotowane jajko - 78
kromka chleba razowego - 75
ryż z jogurtem - 390
2 kanapki z pastą rybną - 240
Razem : 875

wtorek, 6 maja 2014

113.



Dzisiaj w szkole 8 lekcji.. Masakra, ale jakoś zleciało pomimo tego, że przez 4 lekcje okropnie bolał mnie brzuch.. 
Po za tym nic ciekawego się działo.
Czeka mnie tylko bardzo duuuużo nauki, muszę pouzupełniać trochę zeszyt z historii i nauczyć się na pracę klasową z polskiego.. Cholernie mi się nie chce.
Planuję też wieczorem potańczyć sobie zumbe i poćwiczyć Tiffany 

No i napiszę cóż to jest ten mój eliksir na trawienie, a więc :
od 1/2 do 1 łyżeczki miodu,
od 1/3 do 1/2 łyżeczki cynamonu,
od 2 do 4 suszonych śliwek
od 1/2 do 1 cytryny
woda
( ja zawsze daję tę mniejszą ilość, ze względu na kalorie. No, ale wiadomo że ta większa porcja daje więcej efektów )
Wszystko to trzeba wieczorem razem wymieszać i odstawić na noc. Rano wypić na czczo i zjeść śliweczki ;)

Bilans : 
ziemniaki - 139
kapusta - 30
pieczona ryba - 232
eliksir - 62 
sok wielowarzywny - 110
kanapka z pastą rybną - 120
Razem : 693

Ćwiczenia :
mel B ramiona, brzuch, plecy i klatka piersiowa, pośladki - 400
trampolina - 100
rozciąganie - 50
zumba - 150
Tiffany - 100
Razem : -800

poniedziałek, 5 maja 2014

112.




Dzisiejszy dzień jakoś przetrwałam i było całkiem miło, nie powiem nie :)
Co prawda zaspałam na pierwszą lekcje bo nie usłyszałam mojego budzika. Będę musiała coś z nim zrobić to już drugi raz. Wcześniej mi się to nigdy nie zdarzało, tylko od czasu kiedy mam ten nowy telefon.
Pojechałam sobie też dziś po południu do lasu i pobiegałam około 45 minut i jak wracałam do domu to było mi bardzo gorąco. Byłam wiec tylko na krótkim rękawku. Dookoła ludzie w kurtkach albo co cieplejsi w bluzach. No i nie wiem czy to, czy też tak źle albo grubo wyglądam, ale jakiś koleś na rowerze na światłach mnie bez przerwy mierzył wzrokiem, a później jeszcze jak już jechał to się odwracał co chwilę i perfidnie na mnie gapił. Aż żałuję, że się go nie spytałam o co mu chodzi xD

Bilans :
duuużo kapusty kiszonej - 92 kcal
3 kanapki z pastą rybną - 345 kcal
mój eliksir na trawienie - 62 kcal
Razem - 499 kcal

Ćwiczenia : 
10 min. Mel B ramiona - nie wiem ile się spala przy Mel B, może któraś z Was wie ? tak myślę, że chyba -100 kcal będzie :)
45 biegania - -675kcal
10 min "boczki" z Tiffany - 100kcal
Razem - - 875kcal

niedziela, 4 maja 2014

111.




Wczorajszy i dzisiejszy dzień były wyjazdowe. 
Udało mi się też mało zjeść, ale trudno by mi było chyba ustalić ile dokładnie kalorii zjadłam.
Byliśmy wczoraj w restauracji i tam ja miałam szarlotkę z gałką lodów i kawę, mój Tata i jego dziewczyna sernik z bitą śmietaną i również kawę. Porobiliśmy też trochę zdjęć ( byliśmy w pałacu w Lubostroniu ) potrzebnych mi do pracy konkursowej. 
Dziś, natomiast pojechaliśmy na giełdę, później ja kończyłam moją pracę na konkurs. 
Tak myślę, że przez jakiś czas będę chodziła biegać do lasu w soboty, niedziele i poniedziałki po minimum godzinę. Dodatkowo i tak jeszcze wieczorem będę biegać z "dziołchą" mojego Tatusia. Tylko, że z nią zbyt długo się nie da i to tylko w parku po drugiej stronie ulicy. Ja już jak tam biegam to tylko z samego rana, kiedy nie ma takich dresów i innych ludzi co mnie kojarzą z gimnazjum czy coś. Nie wiem czemu, ale się trochę wstydzę xd.. tak wiem to głupie, ale sama się wstydzę przy ludziach którzy mnie znają, a z kimś to już co innego. Tak to w sumie nawet wolę żeby nawet obcych w pobliżu nie było jak biegam sama. Pewnie dlatego wybieram się do lasu. No i też dlatego, że znudziło mi się bieganie w kółko i chcę poznawać jakieś nowe tereny ^^

Jutro już do szkoły, po moich 3 tygodniach wolnego. Szkoda, że mimo matur u mnie i tak jest do szkoły :(







piątek, 2 maja 2014

110.



Tak.. muszę się Wam przyznać do czegoś
zupełnie nie zasługuję na nic.. 
No chyba, że na opieprz od Was o co na prawdę bardzo bardzo proszę..

Przez cały czas jak mnie nie było obżerałam się..
dlaczego to zrobiłam ?
straciłam wiarę w to że dam radę i uznałam że po co mi to..
Matko jedyna jak ja mogłam coś takiego zrobić ? 
JESTEM ŻAŁOSNA !!!!!



no i coś z trochę innej beczki.
Dziewczyna mojego Taty wróciła tydzień temu z Florydy, a więc dostałam peeełno fajnych ciuchów i innych fajnych rzeczy :) no i też zaczęłyśmy razem biegać wieczorami.

Założyłam też nowego aska
do tamtego zgubiłam hasło, a i tak planowałam założenie nowego.

środa, 23 kwietnia 2014

109.



Hej hej Kochane ;*
Mam nadzieję, że jakoś przetrwałyście święta
U mnie było koszmarnie.. Tyle jedzenia i jednak nie za bardzo mi wyszło nie jedzenie jego..
Za dużo ludzi, zbyt dobre jedzenie, jestem zbyt słaba..
Boję się też wejść na wagę.. Podły ze mnie tchórz..
Jutro idę jednak na siłownię, więc sprawdzę na takiej dokładnej wadze jak to z tą moją wagą.
W święta była też lekka wojna między Babcią dziewczyn, a moim Tatą, który mnie bronił.
Babcia uznała, że należę do sekty bo nie jem mięsa XD

Niestety nie mogę się za bardzo rozpisywać, bo się spieszę no i też będę dopiero za kilka dni.
Mój laptop wybiera się do naprawy :( 


wtorek, 15 kwietnia 2014

108.



Długo nie pisałam, bo miałam problemy z internetem. Jutro wyjeżdżam już na święta.. Masakra..
Na prawdę boję się jak przetrwam ten okres.. Będzie ciężko, ale będę się starała jakoś to zamaskować i robić tak, żeby myśleli że jem dużo, jak to w święta.. Będę wszystko przedłużać, aby zjeść jak najmniej w jak najdłuższym czasie i będę dużo ćwiczyć. Po za tym będę tam pracować dalej nad linorytem i konkursem z historii..

Dziś z Tatą jedziemy też niedługo z Ciocią ( jego siostrą, ale nie tą tuczycielką tylko drugą, którą bardzo lubię, chociaż ta też lubi karmić, ale jak jej powmawiam, że już nie mogę to mi odpuszcza.. I też raczej próbuje karmić z życzliwości xD czy ze szczerości ) do miasteczka, gdzie mieszkali w dzieciństwie i tam na grobach zrobimy porządek i zajedziemy do mojej kuzynki na obiado-kolacje.. Mam nadzieję, że źle nie będzie.

Po za tym byłam też niedawno z Tatą w mieście i mu kupiłam old spice'a na zajączka xd
No i mu tylko pokazałam perfum, który mi ostatnio L. pokazała ii ii nawet nie myślałam, że będzie chciał mi kupić. Zawsze mu po prostu pokazywałam jakieś ładne perfumy :D
No i tak miło mnie zaskoczył, jak się mnie spytał czy chcę je na zajączka, zwłaszcza że najtańsze nie są.
A oto to cudo <3 : 




środa, 9 kwietnia 2014

Naleśniczki Bananowe



Naleśniki Bananowe

100g - 108kcal

Składniki :
* 2 jajka
* 2 banany

Wykonanie :
Ubij osobno białko i osobno żółtko oraz osobno zmiksuj na papkę banany.
Następnie połącz składniki razem i ponownie zmiksuj.
Po tym smaż na patelni bez tłuszczu. 

Nawet jeśli nie masz patelni teflonowej, wystarczy bardzo dobrze rozgrzać zwykłą i co najwyżej przejechać ręcznikiem papierowym leciutko nasączonym olejem. 

106.



Dziś mieliśmy o godzinę szybciej i o godzinę szybciej kończyliśmy
W szkole też koszmarnie bolał mnie brzuch i wracając do domu, myślałam że wykituję..
Jeszcze nigdy aż tak mnie nie bolał. Aż babka siedząca obok mnie w autobusie się dziwnie na mnie patrzyła,
bo czułam, że miałam raczej dziwny wyraz twarzy, wierciłam się i jeszcze ściskałam z całej siły siedzenie z przodu.
Na szczęście już przeszło.
Miałam też dziś zrobić obiad i zrobiłam, ale coś źle w przepisie zrozumiałam i mój Tata wziął się za ratowanie tego i będzie zupełnie inne danie, ale przynajmniej będzie jadalne xD
No trudno, człowiek uczy się na błędach.
Po za tym kompletnie nic ciekawego..
Chyba sobie poczytam i na pewno popracuję nad linorytem.
Chcę już wolne ! Zwłaszcza, że do szkoły wracam dopiero 5 maja ^^
bo po świętach mamy wolne 3 dni, a na kolejne 3 po weekendzie się nie opłaca :p

Bilans : 
naleśniczki bananowe - 98 
woda z cytryną - 15
anatol - 2
kanapka - 102
trochę kapusty - 20
Jak na razie 235, ale jeszcze uzupełnię bo będzie ta późno obiado-kolacja.
Na szczęście lekka, bo praktycznie sama kapusta w tym. Uzupełnię bilans później.




wtorek, 8 kwietnia 2014

105.



Wczoraj nie byłam w szkole, bo jechałam do miasta gdzie mieszkają moje kuzynki 
i tam poszłam do mojego dermatologa. Dał mi receptę i po sprawie. Zaczynam 3 miesiąc kuracji antybiotykowej. Miałam ją już rok temu i na prawdę najlepsze co może być na trądzik to właśnie taka kuracja. Kiedyś miałam totalną katastrofę, po tym nie miałam nic, ale od jakiegoś czasu czasami mi coś wyskoczy więc znowu się do niego udałam i powiedział, że dobrze jest właśnie powtórzyć taką kurację po jakimś czasie.
Z wczorajszego bilansu nie jestem dumna i nawet nie jestem w stanie stwierdzić ile będzie miał. W końcu musiałam zjeść tam obiad - smażony ! BLE. 
No i zjeść jeden kawałek drożdżówki. Babcia mówiła, że specjalnie dla mnie zrobiła, bo dawno mnie nie było i że drożdżówki też dawno nie robiła. Więc już wzięłam. Zresztą nie powiem, że nie było to wielką pokusą. Ona piecze chyba najlepszą drożdżówkę na świecie xD

Dzisiejszy bilans jest o wiele piękniejszy :) 
Dodam też przepis, bo robiłam obiadek.

Po za tym dziś nic ciekawego się nie działo.
W szkole przyszedł do nas dyrektor na jednej lekcji i rozmawiał na temat piątkowego zdarzenia.
Idąc po lekcjach na przystanek z koleżanką z klasy się wywaliłam na schodach i się wystraszyła trochę xD ale też się cieszyła, że nie jest jedyna, bo jakiś czas temu też w okolicach tego miejsca się wywaliła.
Tylko, że o jej zdarzeniu wiedzieli wszyscy, a o moim tylko ona, więc mam na tyle lepiej :D
Po za tym dopiero co nie dawno wróciłam, więc jeszcze wiem tylko że będę robić zadania z matmy, popracuję nad linorytem, poczytam trochę.
O ! I też po burzy <3 z Tatą jedziemy do OBI kupić nowe klamki i do Auchana po jakieś małe zakupki, bo jutro też robię obiad ^^ 
Miałam się z Tatą zmieniać z tym gotowaniem, ale różnie to było.
Raz ferie więc goście i ja w gościach, później u Ciotki, później dieta, później "emo-dół" no i nasza wspólna głodówka. Tak, więc wyszło że chcę wykorzystać ostatnie dni kiedy mam szanse na gotowanie.
W końcu za tydzień święta ( to będzie koszmar ! jedziemy tam do kuzynek.. Tam zawsze jest tona takiego pysznego jedzenia i jeszcze Babcia która strasznie dupę truje jak się nie je.. no i kuzynki też się trochę czepiają że ja się odchudzam, więc.. łatwo nie będzie, ale postaram się jakoś ograniczać.. Będę jeść najwolniej jak się da, to wtedy nawet nie zauważą, że zjadłam mniej.. a jak nie to najwyżej tak jak zawsze u nich przytyję z 2 kg i od razu je zrzucę po świętach.. Będę miała jakiś tydzień. To akurat tak na dietę kapuścianą. No i po tym majówka i znowu do nich, ale w majówkę już będzie łatwiej. Co najwyżej to grille i ciasta, no ale ciasto to mogę jeść bardzo wolno, a grille to już pikuś bo w święta się dowiedzą, że nie jem mięsa. Jestem ciekawa reakcji Babci. Mój Tata zresztą też XD on tak jak ja za nią nie przepada. No i tak na prawdę to to nie jest moja Babcia prawdziwa, tylko tych kuzynek ). No a kilka dni po świętach wraca dziewczyna mojego Taty z Ameryki, więc moje szanse na gotowanie się skończą, ale też o wiele łatwiej będzie mi być na dietach. Jest tak głównie dlatego, że ona najlepszą kucharką to nie jest. Natomiast mój Tata wręcz przeciwnie, więc mam problem jak on coś zrobi bo meega mnie kusi. Chociaż teraz to on już robi zdrowo i dietetycznie ^^



Bilans :
woda z cytryną - 15
anatol - 2
pieczone jabłko - 48
bananowe naleśniki - 130
chleb razowy z twarożkiem czosnkowym - 100
łyżka twarogu czosnkowego - 50.. pewnie mniej ale wolę sobie wyznaczyć więcej żeby mnie nie kusiło
R : 345

Wyznaczam sobie ogólnie limit 500 kcal do świąt.

Ćwiczenia :
10 min trampolina, Mel B pośladki, brzuch i ramiona, rozciąganie


niedziela, 6 kwietnia 2014

104. koniec głodówki



Wczoraj miałam peeełno zajęć.
W piątek nasz pan od rysunków powiedział żebym wzięła do domu linoryt i nad nim pracowała w domu, bo szkoda by było gdybym go nie zdążyła skończyć do terminu wysyłania prac. Choć ja czarno to widzę, bo zupełnie nie umiem ryć w tym gównie. Więc, wczoraj zeskrobałam farbę z miejsc w których dzisiaj próbowałam coś tam poryć. 
Do tego pomagałam Tacie ze składaniem nowej szafy, napisałam referat z historii i prezentację na angielski w turystyce, który dziś z kolei przetłumaczyłam na angielski. Trochę jeszcze poćwiczyłam, przeczytałam gazety które kupiłam tydzień temu i  tak jakoś zleciało. Ostatni dzień głodówki.
Dzisiaj z Tatą wychodzimy z niej. Strasznie szybko minęły te dwa tygodnie. 
Myślałam, że uda mi się schudnąć do tych 55kg, ale jest 56kg. Też źle nie jest, ale i tak szkoda, że jeszcze ten jeden kilogram nie chciał zejść. No, ale schudłam 7 kg, więc jest dobrze. Mój Tata schudł 8 kg.
Dziś też będę jeść wszystko to co on zrobi na to "wychodzenie" z głodówki. Jest bardziej doświadczony.
Zawsze myślałam, że w życiu był na dwóch głodówkach wcześniej, a okazuję się że na ośmiu ! WOW
Po za tym jestem z niego OGROMNIE DUMNA !
Stwierdził, że będzie się bardziej słuchał mojego gadania na temat zdrowego odżywiania, czy też dietetycznego, o którym trąbiłam przez jakiś rok. Powiedział, że nie będziemy już smażyć jedzenia, ewentualnie tam od czasu do czasu, bo nie można być czegoś niewolnikiem, raz w tygodniu będziemy jeść drób i raz w tygodniu ryby, a tak to warzywa i kasze. No i że będziemy głównie gotować na parze i piec oraz że porzucimy mięso z ssaków, bo to takie kanibalskie ( tu akurat zażartował, ale na prawdę stwierdził, że nie będziemy jeść mięsa z ssaków. A tak często gościła u nas wieprzowina. ). Najlepsze jest to, że jego dziewczyna nic nie wie o naszej głodówce i o tej zmianie odżywiania, więc się zdziwi. HAHA ! Jeszcze cudownie się ją oszukuje na Skype i z Tatą się zawsze śmiejemy jak mówimy jej, że na obiad zrobiłam pizzę albo że jedliśmy smażony boczek xD. Czasami też sobie żartowaliśmy, jak Tata szedł do sklepu to mówiłam mu nie zapomnij mi kupić mojej ulubionej golonki na co on odpowiadał chyba Twoich ulubionych chipsów bekonowych... Oczywiście, że kupię Ci dwie paczki xD

Bilans : 
zupa ogórkowa - 200
sok z ogórków kiszonych - 30
sok z kiszonej kapusty - 110
lemoniada - 35
1/2 szklanki maślanki - 20
w planach jest jeszcze 
pieczone jabłko -  96
R : 496



wyzwanie dzień 25 :
10 aktualnych faktów o Tobie oraz Twoja waga
Moja waga - 56 kg
1. Mam 167 cm
2. Jestem dziwna 
3. Mam bardzo wybujałą wyobraźnię
4. Kocham pływać, ale tylko na "łonie natury"
5. Jestem w drugiej klasie liceum, na profilu humanistycznym
6. w sierpniu kończę 18 lat
7. Lubię rysować
8. Kocham mojego Tatę
9. Uwielbiam tańczyć
10. Chcę być wiecznie dzieckiem


piątek, 4 kwietnia 2014

103.



Praca klasowa z matmy jakoś poszła :) Myślę, że to 3 będzie.
Po matmie na angielskim w turystyce mieliśmy "plener fotograficzny" i mieliśmy chodzić i słuchać 
o zabytkach i robić im zdjęcia, ale jak to z moją klasą, większość się buntowała xD
Więc chodziliśmy ze 100 metrów jak nie dalej od nauczycielki, która co chwilę dzwoniła do vice.
Tylko takie dwie dziewczyny przy niej ciągle szły.
Później reszta jakoś zleciała i na przyrodzie oglądaliśmy film, więc było ok.
Niedawno też po powrocie do domku, pomogłam Tacie i polakierowałam wszystkie deski i takie tam różne do tego podobne.

Za dwie godzinki pójdę na rysunki i będę tworzyć linoryt.

Aaa ! i jeszcze jestem z siebie dodatkowo dumna bo odmówiłam w szkole z 5 razy jedzenia.
W sumie przez te dwa tygodnie było ich dobrze ponad 30. Ale przez ostatnie już nawet nie czułam "pociągu" do niego. Pytałam się tylko co najwyżej czy mogę powąchać ?

Bilans : 
woda z cytryną - 15
kilka łyków frugo - niech będzie 50

Ćwiczenia : 
10 min trampoliny, rozciąganie, mel b ramiona, mel b pośladki

wyzwanie dzień 24 :
Twoja definicja ideału :
Hmm.. nie raz myślę o tym jaka chciałabym być, czyli swoim ideałem.
A więc jeśli chodzi o wygląd to istnieją dwie wersje, które ciągle mi się wymieniają.
Pierwsza - czarne włosy, blada i cieniutka skóra, nieskazitelna cera, szkarłatne usta, jedno oko ciemnoniebieskie z wymieszanym niebieskim w odcieniu fiołkowym i drugie to fiołkowe.
Druga - ogniste włosy, złocisto-brzoskwiniowa skóra, piegi na nosie, malinowe usta, jedno oko zielono-złote a drugie złote. Nie wiem jaki to dokładnie kolor oczu ale widziałam kiedyś u takiego chłopaka takie złociste oczy *.*
No i reszta, która dotyczy dwóch wersji to tak 162 cm wzrostu, malutkie stopy, tak z 39 kg, lekko wystające kości, takie urocze dziurki na lędźwiach, malutkie dłonie, kręcone gęste i grube włosy do tyłka, drobne znamię na udzie i kostce, no i budowa klepsydry. 
Jeśli chodzi o charakter to miła, cierpliwa, zabawna, pewna siebie, otwarta kiedy trzeba, bez problemu rozmawiająca z innymi, mądra, inteligentna, uczuciowa, ambitna, kreatywna i szczera.
No, a umiejętności - potrafiąca dobrze tańczyć, ładnie śpiewać, ślicznie malować i rysować i umieć grać na gitarze.

Łoo trochę tego jest :) 



czwartek, 3 kwietnia 2014

102.



Dziś myślałam, że umrę..
Dostałam cioty i po prostu cały dzień tak co jakiś czas mam taki mega ból brzucha
Jak ja to kocham.. Już chyba wolałam jak przez cały rok jej nie było.
Przez nią nie byłam w stanie rano poćwiczyć, ale nie zepsuje mi planu pójścia na taniec brzucha.
O 20 tam pójdę ^^
W szkole nic szczególnego się nie działo. Połowa klasy poleciała do nauczycielki, żeby przełożyła
pracę klasową na jutro, więc mam naukę na tą pracę i jeszcze na sprawdzian z historii, ten to oszalał z tymi sprawdzianami z historii. Myśli, że w taki sposób zmusi większość do nauki. Ja tam się uczę, no ale Ci co i tak się nie uczą to i tak pewnie nie zaczną. 
Jeny, jak ja dzisiaj marudzę xD
Hmm.. no i byłam dziś w takim fajnym orientalnym sklepie i kupiłam sobie dwa kadzidełka. Czekoladowe i kokosowe <3 Cudne są. Na razie wypróbowałam ten kokosowy i pachnie jak takie ciasto.

Bilans : 
woda z cytryną - 15
łyk frugo - przyznajmy że 10, chociaż na pewno mniej.

wyzwanie dzień 23 :
czy uważasz że media wywierają presję na to, żeby być chudym ?
W pewnym stopniu tak.

środa, 2 kwietnia 2014

101.



Ooo matko..
Jestem wykończona.
Dziś na całej przyrodzie walczyłam z chłopakami, bo wzięła ich chęć na "znęcanie się" nad nami
Później jeszcze zaliczaliśmy bieg na kilometr, ale źle wymierzone i w sumie okazało się, że na prawie półtorej kilometra. Przynajmniej trochę kalorii się spaliło :)
Po za tym jeszcze z rana zaspałam i pędziłam na chama, żeby załapać się chociaż na spóźnienie. 
Muszę mieć obecności.
No i już sobie współczuję, ponieważ czekają mnie dwie prawie 3 strony zadań z matmy i nauka przed jutrzejszą pracą klasową.. 
Jakoś dam radę.
MUSZĘ ! bo muszę mieć minimum trójkę z tej pracy klasowej.

Bilans : 
lemoniada - 46

wyzwanie dzień 22 :
Twoja ulubiona dieta
Hmm.. jeśli chodzi o taką co mi najbardziej smakowo pasowała to dieta ryżowa. Kocham ryż <3
A ulubiona pod względem, że rok temu wiele dzięki niej osiągnęłam to dieta kapuściana. 

wtorek, 1 kwietnia 2014

no to stówka ! ;D



to już setny post ! :D
Jejku jejku

I strasznie podoba mi się to zdjęcie <3

No, ale niestety dzisiaj zawaliłam i zjadłam chyba z 3000 kcal..
Jestem beznadziejna..

Haha ! nie. prima aprilis xd

Pierwszy dzień kwietnia, więc też według mojego planu w zeszyciku "Pro Ana"
mam zaplanowane te oto wyzwanie :


Efekty zobaczy się za miesiąc, bo zrobię zdjęcie dziś i będę miała porównanie :)
Mam nadzieję, że będzie różnica.

Dziś z Tatą znowu pojechaliśmy do lasu i zabraliśmy naszą 5-cio litrową butelkę z sokiem z brzozy.
W szkole na jednej z lekcji mieliśmy spotkanie z psychologiem i rozmawialiśmy o narkotykach.
To samo było rok temu i w przyszły też tak będzie. 


wyzwanie dzień 21 : 
Jaki nosisz rozmiar ubrań ?
M w kurtkach, S na tyłku i S/XS koszulki. 



poniedziałek, 31 marca 2014

099.



Dzisiejszy dzień nie był najłatwiejszy.
W nocy dostałam sms'a że mamy sprawdzian z historii, więc wstałam o 5.30 i zaczęłam się uczyć.
Nawet nie miałam czasu na moje poranne ćwiczenia :( 
Na dodatek załamało mnie trochę to, że patrząc na ludzi wkoło, widzę jak jest im ciepło.. 
Tylko nie mi.. Chodzą bez kurtek w koszulkach na krótki rękawek. Nawet te super chudzinki, co chyba ani grama tłuszczu nie mają... a ja co ?
W kurtce zimowej i ciepłym szalikiem. Wyglądam komicznie. 
Mam nadzieję, że to tylko minus głodówki, a nie tego że coś jest ze mną nie tak.

Po za tym zauważyłam też, że jak gdzieś widzę jedzenie, w autobusie czy w szkole, to strasznie skupiam na tym swoją uwagę nawet za bardzo nie zwracam uwagi na tych ludzi.. Tylko to jedzenie. Chociaż nie jestem głodna.. Sprawia mi to w jakimś stopniu przyjemność. Boję się jednak, że jeśli ktoś z tych ludzi to zauważy to sobie pomyśli Ta gruba, to widać wiecznie głodna, jeszcze by mnie w całości pożarła ..

+ I will be skinny, dziękuję za Twój komentarz i na prawdę polecam głodówkę :)
Najtrudniejsze są pierwsze 3-4 dni.. No i to, że jest zimno, ale po za tym ma się dużo siły i jest takie cudowne uczucie lekkości. A co do soku z brzozy, to czytałam z moim Tatą o jego działaniach, w tym oczyszczających, no i postanowiliśmy trochę pościągać. Na razie nie mam pojęcia czy działa, bo wczoraj po raz pierwszy w życiu go wypiliśmy. 

Bilans :
woda z cytryną - 16

Noo i idę dziś na siłownię, w tym na zajęcia "płaski brzuch" ^^

Zaczęłam wczoraj też prowadzić tumbrl'a za którego może niektórzy mnie znienawidzą, 
ale mi on pomaga. Kiedy myślę, o tym żeby coś zjeść, wolę go sobie poprzeglądać i najadam się oczami.
Myślałam też, żeby zrobić sobie takie pudełeczko ze słodyczami, jak Cassie w Skins'ach, ale na razie chyba jestem zbyt słaba.. Po za tym nie mam kasy.


wyzwanie dzień 20 :
odchudzasz się pierwszy raz ? 
nie, nie.. Dużo ich było.

niedziela, 30 marca 2014

098.



Wczoraj cały dzień z Tatą byłam zajęta remontem przedpokoju i już prawie go skończyliśmy ^^
Do tego zrobiło się wielkie "wiosenne" sprzątanie i przeglądanie wszystkich rzeczy, więc też trochę powstawiałam rzeczy na tablica.pl xd jak chcecie to możecie sobie looknąć -----> TU

No, a dziś wybraliśmy się na 4 godzinki do lasu i podstawiliśmy butelkę pod brzozę. 
Za jakieś dwa dni, Tata pojedzie po nią i będziemy mieli 5 litrów soku z brzozy ^^ 

Powinnam też zacząć się uczyć z angielskiego i matmy, ale za nic mi się nie chce.

Bilans :
woda z cytryną - 16


wyzwanie dzień 19 : 
kiedy ostatnio jadłaś fast food ?
Hmm.. chyba jakoś w grudniu pizzę. 
Pamiętam, że niedługo przed świętami przyjechały do mnie kuzynki i poszłyśmy do pizzerii pod moim blokiem. Ogólnie, ja mam to szczęście, że brzydzą mnie fast foody, jedynie pizzę chętnie zjem.  


piątek, 28 marca 2014

097.



Koncert był suuuper !!! ^^
Co prawda były prawie same dziewczyny i pogo trochę słabe, ale może to i lepiej bo i tak co chwilę wchodziłam i wychodziłam. Szkoda też, że byli tylko dwie i pół godziny, a mieli grać trzy..
No i też liczyłam na autografy.. No trudno..
Ważne, że i tak było super ! :D
No i po koncercie poszłam do M. na noc i z nią na pierwszą lekcję - matmę.
Dłużej nie siedziałam, bo dziś miałam później dentystę.
No i czeka mnie jeszcze wing-chun <3
i plastyka, na której będę musiała ostro wziąć się za mój projekt grafiki na konkurs.

HAHAHA !
Przypomniał mi się też sen, który mi się przyśnił jak spałam u M.
Śniło mi się, że byłam na takiej wigilii klasowej po latach z moją klasą z gimnazjum i sobie rozmawialiśmy i ja byłam wegetarianką. Dziewczyny tam zaczęły ze mną na ten temat dyskutować. I co się stało w czasie rozmowy ? Ze słoika z pociętymi filetami śledziowymi stojącego obok mnie zaczęły wychodzić właśnie te kwadraciki i biegać po stole i po niektórych ludziach XD matko jedyna.. takiego snu, że jedzenie żyje to jeszcze nie miałam.

Aaa i jeszcze, jeśli chodzi o tą moją głodówkę, to nie ma się o co martwić i siły biorę stąd, że jeśli się do niej odpowiednio człowiek przygotuje to jest wszystko w porządku :)
Na prawdę, macie TUTAJ znowu link na temat głodówek, tym razem bardziej naukowy.

Bilans :
lemoniada - 46

wyzwanie dzień 18 :
czego nie potrafisz odmówić sobie z jedzenia ?
hmm.. no jak to większość dziewczyn ma, to chyba słodyczy.
Na prawdę, mogłabym je sobie zastępować daniami.. Ale przecież praktycznie nie mają żadnych wartości i tuczą.. No, ale już jest ta ciężka słabość do nich :(

czwartek, 27 marca 2014

096.



Hej hej :)
Dziś nie szczególnie mam chęć ani czas na ambitną notatkę.
Ponieważ iż.... idę z M. na koncert...
HAPPYSAD'u !!! <3
Się zabawimy, popalimy kalorie, pośpiewamy i kto wie ?
może będzie pogo ? :)
Super by było zdobyć też jakieś autografy.

Bilans:
lemoniada - 46

wyzwanie dzień 17 :
Czy kiedykolwiek miałaś zaburzenia żywieniowe ?
Tak, rok temu. 

środa, 26 marca 2014

095.



W filharmonii czas całkiem miło minął.
Szkoda, że trwał ten koncert tylko półtorej godziny.
Jednak i tak po powrocie do szkoły, klasa zapragnęłam wagarów, no a jak wszyscy to wszyscy :D

Co by tu jeszcze powiedzieć ?
Kolejny piękny dzień głodówki, dziś już obudziłam się w pełni sił i nie musiałam wspomagać się miodem.
Po za tym wchodząc na wagę w końcu ujrzałam 3 kg mniej - 60 kg
Jeszcze tylko 12 do zrzucenia.. Dobra 12, to w sumie dużo, ale do wakacji się wyrobię ^^
Tak myślę, że na tej głodówce tak do około 55 kg zjadę.
No i jadę dziś z moją M. na siłownię i na zumbe ^^

wyzwanie dzień 16 :
Kiedy zdecydowałaś się odchudzać ?
Po raz pierwszy.. to chyba jak miałam 12 lat.
Wtedy zaczęłam jeść razowy chleb, więcej się ruszać i pić sok pomidorowy, bo tak wyczytałam w jakiejś gazetce. Nie miałam zbytnio pojęcia o odchudzaniu. Ale jednak schudłam wtedy 8 kg i urosłam jednocześnie prawie 10 cm.
No, a później o odchudzaniu zaczęłam myśleć dopiero rok temu, tak w grudniu, ale do porządnego działania przeszłam w lutym i wyszło tak że do czerwca z 65 kg zjechałam do 48.

wtorek, 25 marca 2014

094.



Hej hej :) 
Dzisiaj w szkole jakoś przeżyłam ale było ciężko.. 
Ta pogoda mnie dobija i przez to cholerne zimno okropnie boli mnie głowa ;/ 
W dodatku dzisiejszy dzień głodówki trochę do dupy, bo było mi tak słabo, że musiałam się ratować dwiema łyżkami miodu. Na szczęście pomogło, no ale bilans nie jest taki piękny jakbym chciała. Powinna w nim być tylko ta poranna "lemoniada"..
No, ale za to dzisiaj doszedł do mnie mój nowy telefonik Alcatel dual sim ^^
Trochę większy niż myślałam, no ale trudno :P 
Jest świetny ^^
Jutro też nie będę miała wszystkich lekcji bo wybieramy się ze szkołą do filharmonii, oglądać jakieś młode talenty :P
Szkoda, że ominą nas tylko dwie lekcje, ale zawsze cuś 

Bilans : 
lemoniada - 46
2 łyżki miodu - 96
R : 142


poniedziałek, 24 marca 2014

093. o mnie, Katie, Otylii



Hej Moje Kochane ;*

Strasznie trudno było mi wytrzymać bez pisania, no i w sumie codziennie do Was zaglądałam.
Coś ta przerwa nie do końca mi wyszła.
W sumie nawet nie udało mi się poukładać różnych spraw, ale już nie czuję tej przychodzącej depresji, więc
mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :) 
Miałam też dużo czasu na przemyślenia. O tym jaka byłam rok temu.
W pewnym sensie chciałabym znowu taka być, chociaż miało to też swoje minusy.
Wtedy miałam bardzo silną wolę i był tylko jeden raz kiedy zawaliłam w dniu zakończenia roku, kiedy to z całą klasą poszliśmy na pożegnalne "melo" wtedy jak wróciłam do domu miałam ogromny apetyt i się obżarłam.. 
Ale tak to od samego grudnia po ten koniec czerwca nawet nie myślałam o tym, że coś takiego jak napad jest możliwe. Piękne czasy. 
Jedzenie w ogóle mnie nie korciło, była we mnie też osóbka która ciągle mówiła mi że nie muszę jeść tych wszystkich tuczących rzeczy i że wystarczą mi malutkie porcje.. Przestrzegałam też strasznie mocno wyznaczonych sobie godzin posiłków. Byłam taka silna.
Jednak jedną rzeczą, która strasznie mi się nie podobała, było to że jeśli dostałam jedzenie którego nie zaplanowałam albo jeśli było na obiad zrobione coś co bardzo lubię ale było np. już po tej godzinie kiedy już zjadłam swoją obiadową porcyjkę, to wściekałam się. Napadała mnie taka złość, że mogłam wszystko roznieść. Wszystko musiało być o ustalonej godzinie i musiałam dokładnie wiedzieć, co jest z czego i w jakiej ilości oraz w jaki sposób zrobiony. Później "odłuszczanie" serwetką albo najlepiej wodą później serwetką. Po takim zabiegu brałam się za dokładne ważenie i sprawdzenie kalorii. Po zrobieniu tego wszystkiego mogłam dopiero ze spokojnym sumieniem położyć jedzenie na malutki talerzyk albo do mojej malutkiej miseczki. Jeżeli jadłam coś słodkiego ( zamiast posiłku ) używałam mojej malutkiej łyżeczki. 
Z tego wszystkiego najbardziej brakuje mi tego głosu w mojej głowie, który tak wiernie mnie wspierał.
Teraz słyszę tylko głos hmm.. nazwę ją Otylią ( haha ! kojarzy mi się z Otyłością xd a wolę je nazywać, bo tak jest łatwiej. Po za tym chyba prawie każdy miał kiedyś zmyślonego przyjaciela. Ja miałam kilku, no i łatwiej jest mi nazywać właśnie takie "osóbki" siedzące w mojej głowie. ). A, więc strasznie jej nie cierpię ! 
Ciągle mówi mi, nic się nie stanie, możesz to zjeść, no dalej, ostatni raz, jeszcze kawałek
Najgorsze jest to, że całkowicie zagłuszyła Katie ( tak nazwałam "osóbkę" prowadzącą mnie do Any, ta która mnie wspierała rok temu ). Tak, strasznie chciałabym ją znowu usłyszeć. Mam tylko nadzieję, że nie odeszła na zawsze i powróci jak najszybciej. Właśnie dlatego mam też teraz dwu tygodniową głodówkę. 
Aby było mi łatwiej, namówiłam Tatę żebyśmy zrobili ją razem. Dzięki temu w domu nie ma żadnego jedzenia, do którego zachęcała by mnie Otylia, a tak może powróci Katie w tym czasie. 

Wczoraj z Tatą zrobiliśmy więc sobie totalne oczyszczenie, a dziś jest pierwszy dzionek naszej głodówki. 
Z rana tylko trzeba pić przygotowaną wieczorem "lemoniadę''. Rozpuszcza się łyżeczkę miodu w szklance wody i soku z połowy cytryny. Ma ok. 48 kcal. 



sobota, 15 marca 2014

092. no cóż..



No cóż.. ostatnio dowiaduję się przykrych dla mnie rzeczy, zawalałam też o czym już wiecie, mój przyjaciel na którym strasznie mi zależy ma mnie w dupie, chłopak który mi się strasznie podobał ma dziewczynę, strasznie się spasłam.. 
Kiedyś już miałam dwa razy depresję i wtedy okropnie tyłam.. Tym razem nie zamierzam sobie na to pozwolić.. Chociaż czuję, że mnie dopada.. Ale tym razem nie będę zajadać smutków, chociaż w sumie wtedy nawet za bardzo mnie nie obchodziło to czy jadłam, czy żyłam, jak wyglądałam.. Nie raz szłam nie uczesana do szkoły.. Udawałam, że jest wszystko w porządku, dużo się śmiałam, wiecznie uśmiechnięta, a i tak nikt nie wiedział o tym, że co noc płaczę i nie mam ochoty na nic.. 
Mam nadzieję, że tym razem uda mi się jakoś wywlec z tego szybko i nie wpaść za bardzo.. 
Wtedy trwało to u mnie przez około pół roku.. jeden i drugi raz.. 
Przede wszystkim najpierw chcę wyjechać od tej rodziny.. Dlaczego dopiero jutro ? 
Chcę pobyć sama.. Najchętniej nie szłabym przez jakiś czas do szkoły, ale nie chcę mieć zaległości..
Chciałabym pobyć sama, ale też nie mogę zostawić mojego Taty, nie chcę żeby przesiadywał sam.. 
Tym razem chciałabym, żeby była jego dziewczyna, bo wtedy mogłabym się zamykać.. 
Ponieważ chcę sobie wszystko poukładać w głowie, ogarnąć się trochę.. 
No, ale dam radę i nie opuszczę też Taty, będę chodzić do szkoły i udawać że wszystko jest w porządku, że niby jestem najbardziej pozytywną osobą jaką znają.. Nikt jak zwykle nie pozna prawdy, o tym że czuję się jakbym w ogóle nie obchodziła osobom na których mi cholernie zależy.. 
Muszę też Wam powiedzieć, że niestety opuszczę Was na jakiś czas.. Nie długo, ale potrzebuję trochę czasu aby się odciąć od wszystkiego, wszystko poukładać i porządnie ogarnąć z dietą. 
Nie mówię, że nie będę do Was zaglądać, bo to by było nie realne.. 

Do zobaczenia Kochane ;*